Raz.
- Biegaj szybciej, skacz wyżej, uderzaj mocniej!
Dwa.
- Dopóki piłka nie uderzyła w parkiet nie wygraliśmy! Graj do samego końca!
Trzy.
- Tylko zwycięzcy pozostają na boisku, nie ma tu miejsca dla słabych.
Te wszystkie słowa, które wypowiedział...
Wszystkie czyny, które zrobił.
Żałował. Gorzko tego żałował.
W gimnazjum po spotkaniu drużyny Hinaty kolejne mecze przegrali. Blok przeciwnika był zbyt silny, atakujący nie mogli się przebić. Kageyama posiadał wówczas świetne umiejętności. Był niezwykle utalentowany, dlatego zaczął stosować szybkie wystawy, które poskutkowały odwrotnie niż się spodziewał. Poddani odwrócili się od niego, a gdy wystawił... przy piłce nie było nikogo. Żelazny mur dzielił go od reszty drużyny. Czuł się opuszczony. Jego egoistyczna żądza wygranej do tego doprowadziła. Chciał za wszelką cenę wygrać. Dlaczego?
Cztery miesiące po turnieju, czas liceum. Kageyama postanowił iść do Karasuno po tym jak Akademia Shiratorizawa odrzuciła go. Jak każdy wie czas liceum jest to okres, w którym możemy poczuć się młodzi i zaczerpnąć świeżego powietrza. Jego jednak nie obchodzi szkoła, tylko wygrana. Nadal chorobliwie chce być w klubie siatkarskim i wygrywać. Jednakże... coś w nim pękło. Nie jest tym samym dyktatorem, co kiedyś. Zmienił się po spotkaniu Hinaty oraz reszty jego obecnej drużyny.
Hala treningowa
- Kageyama, lewa! - Krzyknął Asahi. Otrzymał stroniącą od siatki wystawę, taką jaką kochał. Piłka weszła. Koniec gry.
- Niesamowite! - Odezwał się Tanaka i poklepał Hinatę po ramieniu. Chyba trochę za mocno, bo chłopak zrobił się niebieski na twarzy. - Uścisk smoka! Za bycie najlepszą przynętą w drużynie! Ha, ha!
Łysy głośno się roześmiał. Hinata zrobił minę typu ''Zostałem zraniony, przytul kropka''. Kageyama zszedł z boiska i napił się wody. Nagle drzwi się otworzyły a przez nie wleciała nieznajoma im dziewczyna. Miała długie do pasa, lekko zakręcone czarne włosy. Ubrana była w klasyczny mundurek Karasuno. W przeciwieństwie do innych licealistek ona nosiła zakolanówki, inne nie noszą ich wcale. Dziewczyna miała również świetną figurę. Wąska talia, szersze biodra, długie i smukłe nogi. Jeśli chodzi o klatkę piersiową to raczej odstraszała stolarzy. I najważniejsze - była piękna.
- Przepraszam za najście! Ano... Czy Ki-chan nie zostawiła tu gdzieś bluzy? - Zapytała. Dużymi turkusowymi oczami w między czasie analizowała boisko. Nagle ze składziku wybiegł Nishinoya.
- KUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUURUUUUUUUUUMI-CHAAAAAAN!
Minęła sekunda i już był przy niej. Zdziwiony to mało powiedziane.
- Kurumi-chan, co tu robisz?
- No, Ki-chan mnie tu wysłała po bluzę-
- Co robisz w Japonii?! - Przerwał jej. Dziewczyna spuściła głowę.
Kageyama odwrócił się w stronę drużyny. ''Co to za dziewczyna?'' Nagle nieznajoma spuściła głowę.
- Przegrałyśmy - powiedziała smutno,
Była dla niego jak porcelanowa lalka myślał, że pęknie na kawałeczki, gdy się rozpłacze.
- Jak to? - Zdesperowany Nishinoya zabrał głos.
- Było wiele drużyn silniejszych od nas, hehe. - Podrapała się w tył głowy i uśmiechnęła. Kageyama wiedział, że to fałszywy uśmiech. - To... gdzie ta bluza?
Nagle podbiegli Hinata i Tanaka. Asahi z resztą wyszli wcześniej.
- Nishinoya, kto to? - Zapytał Hinata.
- Ah, no tak! To jest siostra Kiyoko-san. Kurumizawa Natsumi. - Przedstawił. Dziewczyna szybko zmieniła nastawienie. Nie wiedziała, że pewien kruczowłosy chłopak cały czas ją obserwuje.
- Miło was poznać. - Uśmiechnęła się delikatnie, a Tanaka spalił buraka.
- J-jestem Tanaka Ryuunosuke! To zaszczyt poznać śliczną siostrę Kiyoko-san! - Pocałował ją szybko w dłoń.
- Idioto! Zostaw ją, ona jest zajęta! - Wrzasnął Nishinoya i zrobił facepalma.
- He?
.
.
.
- HEEE?! ALE JAK COŚ TO JESTEM WOLNY W KAŻDY PIĄTEK!
Oberwał w głowę od Kageyamy, który właśnie podszedł bliżej towarzystwa.
- A ja jestem Hinata Shoyo! Zostanę asem naszej drużyny, gdy Asahi- senpai pójdzie na emeryturę!
Wszyscy się cicho zaśmiali.
I... cisza.
- Kageyama, teraz ty. - Szepnął mu Tanaka i uderzył go łokciem w żebra. Ten tylko westchnął. Nie chciało mu się kłócić, był zmęczony.
- Kageyama Tobio. - Mruknął i wyszedł z hali.
- Nie polecamy ci się z nim zadawać, raczej przymulony z niego koleś - zaśmiał się Hinata.
(...)
''Przegrałyśmy''
''Było wiele drużyn silniejszych od nas''.
Co za bzdury... Na kilometr widać, że ich okłamała. Ta dziewczyna była na jakiś zawodach sportowych czy co? Poza tym... jakoś mizernie wyglądała... Była cała blada.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz