środa, 16 grudnia 2015

No more dream: Rozdział 1 "Hello France!"


- Że co?
- Co z tobą? Czy twoim marzeniem nie było zostanie gwiazdą muzyki? 
- A-ale... Za późno na karierę... Poza tym, żeby zostać gwiazdą trzeba mieć talent, wtyki, pieniądze, wygląd.
- Masz świetny głos, mnie, hajsy, wyglądasz... ponad przeciętnie. - Przewróciłam oczami. Suga zatrzymał mnie i stanął naprzeciwko.
- No i jakby to niby wyglądało, co? Pojadę z wami do Seul i co dalej? Będę robić za maskotkę?
- Nie... Posłuchaj. To może zabrzmi egoistycznie, ale nie chcę żebyś patrzyła jak spełniam nasze wspólne marzenia.
- A-ale... Mam tak wszystko zostawić?
- Nie wiesz jak jest? Żeby coś zyskać musisz coś poświęcić.
To naprawdę trudna decyzja... Czy naprawdę jestem w stanie zostawić to miasto?
- Daj mi czas... Podaj mi adres tego hotelu, w którym będziecie w Seul. Jeśli się przemogę, przyjadę.
Spojrzał na mnie z nadzieją. Pokiwał głową lekko i przytulił mnie. Wtuliłam się w jego ramię.
- Co to za spełnianie marzeń, gdy najważniejsze osoby dla mnie nie są ze mną. - Mruknął gładząc moje włosy. Uśmiechnęłam się delikatnie. Ma rację.
Kilka godzin później
Po spacerze udaliśmy się do mojego domu. Leżeliśmy oboje na łóżku. Byłam oparta o ramę a Suga leżał na moich kolanach. Słuchaliśmy muzyki, przy okazji śpiewając. Zeszło nam tak trochę czasu.
- Zaśpiewaj coś sama, chcę posłuchać. - Rozkazał.
- No okej, ale co?
- Znasz nasze piosenki nie?
- Trochę.
- Zaśpiewaj butterfly.
Suga włączył odpowiedni track i przymknął oczy. Zaczęłam śpiewać. Ta piosenka jest jedną z moich ulubionych. Melodia, tekst... Jest świetna.
- Przecież nie wiedziałaś kim jesteśmy, więc dlaczego znasz tekst tej piosenki? - Otworzył oczy i spojrzał na mnie, jakby już wiedział o co chodzi. Zarumieniłam się.
- B-bo nie wiem! Słyszałam w radiu, czy coś... - Odwróciłam wzrok. Chłopak podniósł się z moich nóg i spojrzał na zegarek w swoim telefonie.
- Kurde, już późno, będę lecieć. - Wstał i wziął swoją kurtkę. Odprowadziłam go do drzwi. Zatrzymał się.
- To nie pożegnanie, więc nie będę się żegnać. - Powiedział klepiąc mnie lekko po ramieniu.
Dwa tygodnie później
Nadal nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Dzisiaj wyjeżdżają z Korei... Rozmawiałam z mamą na ten temat i powiedziała mi, że jestem dorosła i to mój wybór, i że mimo wszystko zawsze będzie mnie wspierać.
Westchnęłam i podniosłam się z podłogi. Ruszyłam do łazienki, przejrzałam się w lustrze i dostrzegłam, że wyglądam jak wrak. No tak... Kilka nieprzespanych nocy robi swoje. Ehhhhhhhhhhhhh. Wzięłam prysznic i ubrałam się. Następnie ruszyłam do swojej komody i zaczęłam się pakować. YOLO. ŻYJE SIE RAZ. Idę robić karierę a nie. Ehhhhhh. Co ja też gadam... Nie! Jadę tam! Mam tylko nadzieję, że zdążę... Zaczęłam szukać po całym pokoju adresu hotelu, który zostawił mi Suga. Była godzina prawie 16, więc mogli już odlecieć. Prooooszę, nie lećcie beze mnie! W końcu znalazłam mały świstek papieru i chwyciłam za swój telefon. Zadzwoniłam po taksówkę i zeszłam na dół. Walizka była trochę ciężka, ale dałam sobie jakoś radę. Wyszłam przed dom. Włożyłam słuchawki i zaczęłam słuchać Run. Jeden z nich, nie wygląda na takiego, a ma strasznie głęboki głos... Szczerze to wygląda jakby miał emocjonalne 3 latka. Wuuuuuuut. Zamyśliłam się na temat innych członków BTS'u i nawet nie zauważyłam jak podjechała taksówka. Kierowca wysiadł i zabrał moją walizkę do bagażnika. Nawet otworzył mi drzwi, no proszę dżentelmeni jednak jeszcze istnieją. Szkoda, że był to starszy pan. Meh.
- A więc?
- Kierunek: Seul! - Machnęłam przed siebie ręką. - Fighting!
Staruszek się uśmiechnął i rozpoczęliśmy jazdę. W Seulu byliśmy po jakichś dwóch godzinach jazdy. Byłam już trochę zmęczona. Pan taksówka zawiózł mnie pod sam hotel. Podziękowałam ładnie i zapłaciłam. Mężczyzna podał mi walizkę i uśmiechnął się słabo. Weszłam szybko do środka i rozejrzałam się dookoła. Wnętrze było ozdobione w ciepłych kolorach, duża światła i przestrzeni. Na jednej z kanap siedziało kilka znanych twarzy. Podbiegłam do nich szybko taszcząc za sobą ciężką walizkę.
- Hej, Yoona. - Uśmiechnął się Jin. Odwzajemniłam uśmiech i zaczęłam szukać wzrokiem Sugi.
- Gdzie Suga?
- Chyba jeszcze się pakuje. Mówił nam trochę o tobie ostatnio. Chce żebyś z nami pojechała na tour.
- Wydajesz się ok. - Dodał RapMon. Zaśmiałam się lekko i przewróciłam zabawnie oczami.
- Zaśpiewał nam coś. - Odezwał się nagle V. Spojrzałam na niego. Leżał na kolanach Jimina na sofie i grał na PSP. Nagle poczułam na swojej talii dłonie i czyjś oddech przy uchu.
- Wiedziałem, że mnie nie zawiedziesz.
- Ej, gtfo. - Zaczął mnie łaskotać, żeby poprawić mi humor. Fakt, byłam tym wszystkim bardzo zestresowana. Boję się latać.
- Oni są razem? - Zapytał smutnie J-Hope.
- Ciekawe, czemu Suga nie mówił, że ma tą jedyną. - Zamyśliła się księżniczka. Usłyszeli jak Jimin prychnął.
- Jestem pewien, że jej się spodobałem. - Powiedział pewny siebie.
Suga po dłuższej chwili dał mi spokój i zabrał moją walizkę. No proszę, co za dżentelmen.
- Gdzie jest wasz manager? Muszę z nim pomówić, czy na pewno nie ma nic przeciwko i-
- Dobra, cicho już siedź. Wszystko z nim obgadałem.
- Skąd wiedziałeś, że tu przyjadę?
- Ja wiem wszystko. Trzy Słowa. Min Yoongi Geniusz. - Zaśmiałam się głośno. On wcale nie jest śmieszny. Usiadłam na kanapie obok Jimina i V. Suga stwierdził, że jego również bolą nogi, więc postanowił usadowić się na moich kolanach.
- Chyba dobrze się bawisz, co?
Zapytałam sarkastycznie. Zepchnęłam go od razu na prawo. Nie pomyślałam zbytnio, bo upadł na V.
- Auaaaaaaaaaaaaaa! Co za ból! - Wstał szybko z kanapy, zrzucając Sugę z siebie na podłogę. Pobiegł do konta pomieszczenia i udawał płacz. Jaki on jest uroczy omg. Podeszłam do niego i uklęknęłam. Położyłam mu rękę na ramieniu i uśmiechnęłam przepraszająco.
- Przepraszam, nie chciałam cię skrzywdzić.
Nagle rzucił mi się na szyję z płaczem, przez co się wywróciłam. Polecieliśmy oboje na podłogę, zwracając na siebie uwagę całego holu. Podniosłam się na łokciach i zobaczyłam, że chłopak bezwstydnie leżał sobie na moich cyckach. Waaaaat the fvck?
Dotknęłam delikatnie jego policzka. Nic. Wszyscy z BTS się z nas śmiali. Zajebiście. Jimin zrzucił V ze mnie i podał mi dłoń. Gdy się podniosłam złapał mnie za talię i przyciągnął do siebie.
- Czy wy nie możecie choć raz nie robić wstydu i zachowywać się normalnie? - Podszedł do nas manager. Spojrzałam z degustacją na Jimina a ten mnie puścił. W międzyczasie V cały czas śpi na podłodze.
- Przepraszam. - Uśmiechnęłam się przepraszająco, ten tylko westchnął.
- Musimy pogadać. - Rozkazał i odsunął się od chłopaków, podążyłam za nim.
- Czy to naprawdę w porządku? Mogę z wami lecieć do Europy? - Zapytałam. Uśmiechnął się.
- Oczywiście, jesteś dziewczyną Sugi, prawda? Ma on pełne prawo chcieć spędzić z tobą czas.
- Ja nie... Jesteśmy jakby rodzeństwem.
- No, nieważne. Jest jeszcze sprawa związana z pokojami w hotelu. Uważam, że to trochę... niestosowne żebyś była w pokoju ze mną lub innymi członkami oprócz tego kosmity śpiącego na podłodze. Jest niegroźny.
- Haha, doceniam pana troskę. Dam sobie radę.
- Słyszałem też, że znasz się na tych całych makijażach i na muzyce.
- Trochę. - Odpowiedziałam nieśmiało. Nie lubię się chwalić przed osobami, które mają jakieś wpływy.
- Ale dobra! My tu gadu-gadu, a samolot odleci! Chłopcy idziemy, autokar jest na parkingu i kierowca na nas czeka! - Krzyknął. Wszyscy wstali, V został brutalnie obudzony przez J-Hopa... Dobrze, że tego nie widziałam.
W samolocie
Siedziałam z Sugą. Lecimy już od jakiejś godziny. Jeszcze trochę czasu zostało... Hehe.
Słuchając wszystkich tracków BTS przyglądałam się ciemnemu niebu. Moje powieki zaczęły robić się coraz bardziej ciężkie aż w końcu zasnęłam.
Obudziłam się po kilku godzinach. Przetarłam sennie oczy i ziewnęłam. Podniosłam się lekko na siedzeniu i spojrzałam na Sugę. Patrzył na mnie.
- No co? - Zapytałam bezbronnie.
- Nic, nic. Jeszcze jakieś 15 minut, zanim dotrzemy do Paryża.
- Czad, zawsze chciałam zobaczyć wieżę Eiffla. - Zaczęłam fantazjować. Po chwili jednak zeszłam na ziemię.  - Macie już jakiś grafik czy coś?
- Na początku mamy dzień wolny a potem jest jakaś sesja zdjęciowa. No i podpisujemy płyty w jakiś publicznych miejscach.
- Tak w ogóle to mam nadzieję, że będziesz dzielić ze mną pokój. - Powiedziałam poważnie.
- Co, boisz się reszty? Są niegroźni, serio. Chociaż... w sumie to nie wiem... - Przypomniał sobie jak zawsze nawzajem się budzą na planie. Przeszedł go dreszcz. - Ustaliliśmy, że będziesz w pokoju z Tae.
- Z kim?
- Ten kosmita, który się rozpłakał w hotelu.
- Aaaa, czej, czej. On ma ze mną mieszkać, tak? Nadal lubisz utrudniać mi życie, co?
- No weź nie przesadzaj. Jak osoba z jego mózgiem mogłaby... no wiesz.
- Kiedyś cię ubiję, obiecuję.
Westchnęłam i włączyłam muzykę w swoich słuchawkach. Suga nagle zabrał jedną z nich rozbawiony, czego słucham.
- Ouuu - gwizdnął - Co my tu mamy... Mówiłaś, że nie słuchasz naszej muzyki.
Nagle przede mną pojawiła się twarz Jimina. Wstał na swoim krześle i odwrócił się do mnie i Sugi.
- Mmm, no i który z nas wywarł na tobie najlepsze wrażenie? - Zagryzł wargę i dziwnie się spojrzał. Oh geez.
- Oczywiście, że on! - Powiedziałam radośnie i przytuliłam się do ramienia Sugi. Ten tylko się wyszczerzył, patrząc na żałość Jimina.
- Ale jesteś wiesz, ze mną na pewno się nie zaprzyjaźnisz!
Odwrócił się na swoje miejsce i na horyzoncie pojawił się V.
- Hejka naklejka. Jak leci tam u góry?
Że co? I dun get it.
- Elo melo, git. A tam na dole? - Wyszczerzyłam się i zobaczyłam, że Suga westchnął.
- Tylko się w niego nie zamieniaj, bo wtedy wszyscy zwariujemy.
- Oj tam gadasz. - Zaśmiałam się. Tae spojrzał na nas, myśląc o czymś intensywnie i wrócił na swoje miejsce. Usłyszeliśmy nagle komunikat mówiący o przygotowaniu się do turbulencji. Kilka minut później było już po wszystkim. Wysiedliśmy z samolotu i powitaliśmy świeże europejskie powietrze. Ekscytacja nowym miejscem wzięła nade mną górę i zaczęłam się kręcić.
- Fraaaanceeeee! - Powiedziałam głośno.
Czekaliśmy chwilę na autokar i w międzyczasie rozmawiałam z Jungkookiem. Kolejny słodziak, ojej! Mówiliśmy głównie o hotelu i o Francji. Czasami się śmialiśmy.
W końcu dotarliśmy do upragnionego hotelu. Wszyscy udaliśmy się do windy a manager został w lobby i rozmawiał z recepcjonistką. Dojechaliśmy na 15. piętro i zaczęliśmy szukać swoich pokoi. Ja i Tae mieliśmy 4, więc prawie na końcu. Ruszyłam z kartą wstępu do drzwi z numerem 4. Otworzyłam je z łatwością i weszłam do środka z moim współlokatorem. Dostałam zawału.
- NIEEEEEE!
Dwuosobowe łóżko.
Wyszłam biegiem z naszego pokoju i weszłam do pozostałych. Wszędzie podwójne. No to się wkopałam. Ej... Chwila... Suga o tym wiedział skoro mówił mi, że Tae nie byłby zdolny do... Zabiję go... Ale na razie to mam zamiar iść spać.
Wróciłam do 4. i opadłam bezwładnie na duże łóżko. Westchnęłam głośno i podniosłam się na łokciach. Spojrzałam na V, który opadł tuż obok mnie.
- Nie przeszkadza ci, że będziesz spać na podłodze? - Zapytałam. Trochę spoważniał i westchnął.
- Nie.
Podniósł się, wyciągnął coś ze swojej walizki i wszedł do łazienki.
- Idę pod prysznic.
Ponownie się załamałam, ale przy okazji zobaczyłam jak w rzeczywistości wyglądał nasz pokój. Było to dosyć małe pomieszczenie jak dla mnie, o turkusowych ścianach i ciemnych meblach. Śliczny pokój, gdyby nie to wielgaśne małżeńskie łoże. Meh, oni zawsze razem śpią w jednym łóżku? No tak... Faceci...
Postanowiłam się przebrać, korzystając z nieobecności Tae. Otworzyłam swoją walizkę i wyjęłam strój, a dokładniej piżamę. Ogarnęłam szybko swoje rzeczy do szafki nocnej i szafy, po czym wgramoliłam się do łózia. Opatuliłam się kołdrą i westchnęłam ciężko. Nie mam na nic siły. Mimo to nadal mam nadzieję na lepsze jutro.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz