sobota, 12 grudnia 2015

No more dream: Prolog


Dzisiaj podobno jakiś super popularny zespół podpisuje płyty w centrum. Jest sobota, ja i tak nic nie robię, więc stwierdziłam, że pójdę zobaczyć. Leniwie zsunęłam się z kanapy i ruszyłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic i ubrałam się. Wsunęłam swoje ulubione buty i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do swojego plecaka. Pomyślałam, że po drodze zrobię zakupy, od kiedy mama tak często pracuje nie ma na to czasu.
Wyszłam z domu i skierowałam się w stronę centrum. W ciągu dziesięciu minut byłam na miejscu. Faktycznie ktoś sławny, bo takiego tłoku tu jeszcze nie było. Zdziwiło mnie to trochę, bo kto by chciał przyjeżdżać do takiej dziury jak Daegu... Ruszyłam do jakiegoś supermarketu. Kupiłam trochę makaronów, gotowe sosy w słoikach i owoce. Coś się z tego zrobi. Mam nadzieję. Wyszłam ze sklepu i moja ciekawość znacznie wzrosła. Już nie było aż takich tłumów, więc chyba się zbierali. Spojrzałam na zegarek. Po 17. Postanowiłam ogarnąć, kto tutaj przyjechał. Zaczęłam się przepychać przez te wszystkie dziewczyny, kilka razy o mało się nie przewracając. W końcu dotarłam tak blisko, że mogłam zobaczyć, kto tutaj siedział. Ujrzałam bandę jakiś pedałów... A wśród nich...
Moje oczy gwałtownie się rozszerzyły.
Co on tutaj...?
Dwa lata temu
- Czyli co? Nie wrócisz? Do rodziny? Do mnie? - Zadawałam mu trudne pytania. Spojrzał na mnie smutno. Chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam. - Oh, przepraszam. Spełniaj swoje marzenia. Tylko obiecaj mi coś...
Podszedł bliżej i złapał mnie za ręce. Pokiwał głową.
- Nie zapomnij o mnie, o swoich przyjaciołach tutaj, o tym, skąd pochodzisz. No i... powodzenia tam. 
Przytuliłam go mocno, ledwo powstrzymując łzy. 
Tak. To z pewnością...
Zaczęłam biec w jego stronę, żeby rzucić mu się na szyję. Jakiś typ, który siedział koło niego zauważył mnie i lekko go szturchnął. Suga spojrzał na mnie zszokowany. Wstał lekko się uśmiechając, byłam już tak blisko... Ale nagle zjawiła się ochrona. Jeden z tych wielkich goryli złapał mnie za dwie ręce i próbował odciągnąć na bok. Zaczęłam się wyrywać, cała zirytowana. A ten dureń tylko sikał ze śmiechu. Spadł z krzesła nawet.
- Co ty sobie wyobrażasz, panienko? - Zapytał, miałam ochotę napluć mu w twarz, ale się powstrzymałam. Chciałam coś powiedzieć, ale ten tylko pokiwał głową w dezaprobacie i odszedł do zespołu. Spojrzałam wkurzona na Sugę.
- Ta dziewczyna może tu podejść, znam ją. I tak kończymy, więc proszę zamknąć bramki. - Rozkazał Suga.
Siedziałam kilkanaście minut na podłodze na korytarzu, czekając aż wszystkie fanki wyjdą i zobaczę Sugę. Prawie zasnęłam. Gdy moje oczy powoli się zamykały ktoś mnie szturchnął. Był to ten goryl ochroniarz. Chciał pomóc mi wstać i przeprosić za jego zachowanie, ale zignorowałam go i wstałam o własnych siłach, widząc jak gwiazdy tego zdarzenia wychodzą z sali. Zobaczyłam Sugę i zaczęłam przyspieszać w jego stronę cała wkurzona. Gdy mnie zobaczył schował się za jakiegoś gościa.
- Suga! - Krzyknęłam i zaczęłam go gonić. Członkowie zespołu patrzyli to na siebie to na nas. Po chwili w końcu go złapałam. Rzuciłam mu się na szyję i usłyszałam pogwizdy od reszty. Prychnęłam tylko i odsunęłam się od niego. Zaczęłam go bić po klacie za tę sytuację z panem ochroniarzem.
- Durniu, nie mogłeś wcześniej powiedzieć, że mnie znasz, tylko potem jak zrobili ze mnie chorą fankę!? - Zapytałam ironicznie. Ten tylko się głośno zaśmiał. Podszedł bliżej mnie i ponownie przytulił.
- Czemu nie mówiłeś, że tu będziesz? Zapomniałeś o mnie? Złamałeś obietnicę?
- Chciałem do ciebie wpaść i zrobić ci niespodziankę, ale ty jak zwykle robisz nie to, co trzeba.
Odsunęliśmy się od siebie i przyjrzałam mu się bardziej.
- Eh, ale z ciebie pedała zrobili. - Poczochrałam mu lekko włosy, żartując. - Strasznie się zmieniłeś.
- Serio? A ty wcale. - Ukłuł mnie dwoma palcami pod żebrami. JAK JA TEGO NIENAWIDZĘ.
- Nie rób mi. - Żachnęłam robiąc niewinną minę. Uśmiechnął się lekko i przewrócił oczami. Usłyszeliśmy jak któryś z pozostałych peda- członków zespołu kaszle. Odwróciliśmy się w ich stronę.
- A właśnie, to twoi koledzy, nie? - Zapytałam. Suga zrobił fejspalma. A reszta zaczęła się śmiać.
- Sugeruję, że jesteś osobą bez internetu? - Spytał najwyższy z nich. Lol, o co mu chodzi?\
- Sorry, ale nie jestem nołlajfem, jeśli chcesz wiedzieć. - Puściłam mu oczko. - Ale jakby się wam tak przyjrzeć to... przypominacie mi kogoś. - Złapałam się za podbródek. - Często widziałam was w telewizji chyba, jeśli nie mylę was z EXO...
- Jak można nas pomylić z EXO?! - Krzyknął rozbawiony Jimin.
- Czyli to nie wy. Hmmmm, kojarzy mi się taka jedna piosenka... Oglądałam jakoś niedawno teledysk... Tytuł to jest... - Złapałam się za skronie. Suga bacznie mi się przyglądał z lekkim uśmiechem. - Nie wiem, ale jeden tam dźwiga koszulkę i w ogóle fajnie tańczą i... i... tytuł to...
- No more dream!
Powiedziałam razem z Sugą.
- No, przypomniało mi się. Ale...
- Ale?
- Nadal nie wiem jak się nazywacie.
- Same. - Dodał ten najwyższy.
Podeszliśmy z Sugą trochę bliżej nich.
- A więc... To jest Han Yoona, moja najlepsza, najbliższa, najładniejsza, najsekso-
Uderzyłam go łokciem pod żebrami, uśmiechając się sztucznie.
- Moja przyjaciółka. - Powiedział i westchnął. - No, teraz wy się przedstawcie.
- Nasz zespół to BTS. Ja jestem Kim Namjoon, na scenie Rap Monster. - Przedstawił się najwyższy.
- Ja jestem Jimin, ten z fajną klatą, moje hobby to pokazywanie ludziom, co we mnie najlepsze.
- Jest ekshibicjonistą? - Szepnęłam cicho do Sugi. Ten głośno się zaśmiał i zaprzeczył.
- Jestem Jin, miło mi cię poznać. - Podszedł i podał mi rękę. Uśmiechnęłam się serdecznie do niego. Jimin spojrzał na niego dziwnie i zrobił to samo, co on. Podszedł i podał rękę. Co za ludzie.
- Hoseok, J-Hope w pracy. - Uśmiechnął się i puścił mi oczko. Zamrugałam kilka razy.
- JO ŻECH JE TAEHYUNG. - Podbiegł do mnie i uklęknął. Czy oni są nienormalni?
- OK, JO ŻECH JE YOONA! - Przybiliśmy sobie piątki. No i ostatni.
- To jest JungKook, mówimy na niego Kookie. - Powiedział za niego Suga. - Najmłodszy. - Zabawnie poruszył brwiami patrząc na mnie. Kookie podszedł do mnie i spojrzał na mnie.
- Miło mi poznać. - Rzekł, uśmiechając się. Odwzajemniłam uśmiech.
- Dobra koniec tych dziwnych spojrzeń. Ja i Yoona idziemy się przejść, a wy róbcie to co robicie zazwyczaj. Wrócę później do hotelu.
- Jasne, tylko nie zapomnij wrócić, jutro rano musimy być na sesji. - Przypomniał Rap Mon.
Suga tylko westchnął, złapał mnie za rękę i odciągnął w głąb centrum.
- O matko, co to było. - Zaśmiałam się.
- No, tak. Zwykle są normalni. Co ja gadam, nie są. - Złapał się za głowę.
- Przynajmniej nie smutasz. - Dotknęłam jego policzka.
Przez chwilę szliśmy w ciszy.
- Gdzie właściwie idziemy? - Zapytałam.
- Gdzieś... Sam nie wiem. Nie pamiętam, gdzie co jest. - Westchnęłam.
- Jesteś teraz szczęśliwy? - Spuściłam głowę.
- Eh... Nie mów tak jakbyś miała się rozpłakać. Spełniam swoje marzenia, tak jak mi poradziłaś. Mimo wszystko... Tęsknię za tobą. Za tym miastem. Za tym wszystkim, co było w liceum. Posłuchaj... Pojutrze znowu wyjeżdżamy. Do stolicy, mamy dwa tygodnie przerwy od nagrań. No i dodatkowo producent wymaga od nas więcej i zapisał nas na jakieś kursy do szkoły tańca... Więc czeka nas pełno pracy.
- Do czego zmierzasz?
- Pojedź ze mną.
JIMIN EKSHIBICJONISTA <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz